Masz problem? Prześpij się z nim!

Powiedzenie „Prześpij się z tym problemem” wcale nie jest pozbawione sensu! Bo często najlepsze rozwiązania mózg podsuwa podczas snu. Przekonało się o tym wielu sławnych ludzi.

 

Henry Ford wynajął kiedyś eksperta od wydajności pracy, żeby ocenił jego firmę. Ten po paru tygodniach wydał pozytywną ocenę. Znalazł tylko jeden słaby punkt. – To tamten człowiek – oznajmił. – Ile razy koło niego przechodzę, zawsze trzyma nogi na biurku i drzemie. On marnuje pańskie pieniądze! – Ach, ten facet – westchnął Ford. „Kiedyś wpadł na pomysł, dzięki któremu zaoszczędziliśmy miliony dolarów. A jego nogi znajdowały się wtedy w tym miejscu, co teraz”. Ta anegdota świetnie ilustruje, co ludzie wiedzą od dawna: odpowiedzi i pomysły przychodzą w snach. „Kiedy zasypiasz, wchodzisz w odmienny stan świadomości, w którym może nadejść inspiracja” – pisze w swojej bestsellerowej książce „The Committee of Sleep” dr Deirdre Barrett, psycholożka z Uniwersytetu Harvarda i światowej sławy specjalistka od snów. „Ty śpisz, ale mózg nie. Nocą, niekontrolowany przez świadomość i logikę, może wyprawiać się w rejony niedostępne na jawie, gdzie nie ma żadnych ograniczeń. A jednocześnie pracuje na wysokich obrotach. Dzięki nowym technologiom i narzędziom możemy przyglądać się pracy poszczególnych części mózgu w czasie snu. Jeśli za dnia intensywnie myślało się nad jakimś zadaniem, podczas snu ośrodek mózgu odpowiedzialny za przetwarzanie właściwych temu zadaniu informacji nadal jest aktywny i analizuje problem. W efekcie rozwiązanie może narodzić się dosłownie poza naszą świadomością. Budzimy się – i oto mamy gotową odpowiedź.

Takie sny, zwane kreacyjnymi, dostępne są dla każdego. Czasem pojawiają się same, jeśli dostatecznie intensywnie rozmyślamy o problemie. Ale można je też programować – celowo szukać rozwiązania we śnie”. To zjawisko dr Barrett bada od blisko 20 lat. W jednym z eksperymentów wzięli udział uczniowie college’u, którym zlecono, by podczas snu, rozwikłali pewien problem. Każdej nocy, zanim położą się spać, mieli skupić się na zadanym pytaniu. Pod koniec tygodnia już połowa uczniów śniła na zadany temat, a w snach co czwartego było poprawne rozwiązanie.

nocny instruktaż

Dr Barrett odpytała wielu współczesnych twórców, od naukowców i konstruktorów po architektów i artystów, którzy twierdzą, że otrzymali inspirację w śnie. Paul Horowitz, astrofizyk z Harvardu, konstruktor teleskopów, potwierdził, że pomysły przychodzą do niego tą drogą regularnie, kiedy tylko utknie przy jakimś punkcie konstrukcji. „Widzę w tych snach człowieka, który robi to co ja, tylko że on nie zatrzymuje się w tym miejscu, gdzie ja utknąłem, lecz buduje dalej. Mogę patrzeć na to z bliska, a w dodatku pojawia się głos, który wyjaśnia, co mężczyzna właśnie robi i po co. Po takim instruktażu wystarczy zastosować widziane rozwiązanie; zawsze działa perfekcyjnie”. Podobnie jest u architektki Lucy Davies. Gdy projektując budynek zatrzyma się na jakimś problemie, wtedy zwykle ma sen, w którym przechadza się po gotowym obiekcie, oglądając rozwiązania, które zastosowała. Po przebudzeniu wystarczy przenieść je na deskę kreślarską.

tańczące węże

Gdy mowa o kreacyjnych snach, zwykle przywołuje się najbardziej chyba znaną opowieść o niemieckim chemiku Friedrichu Kekulé, który otrzymał Nagrodę Nobla za odkrycie struktury cząsteczki benzenu. Długo nie mógł wpaść, jak ustawione są w niej atomy węgla. Uparcie rozrysowywał je w jednej linii. Aż w końcu przyszedł ten sen: „Atomy harcowały przed moimi oczami. Wszystko było w ruchu; długie szeregi, kilkakrotnie ściśle ze sobą złączone, wijące się wężowato i skręcające się. Nagle jeden z węży chwycił swój ogon i szyderczo kręcił się przed moimi oczami. Obudziłem się jak rażony piorunem i resztę nocy spędziłem na rozpracowywaniu wniosków z tej wizji”. Nad ranem Kekulé już wiedział, że atomy węgla w cząsteczce benzenu tworzą formę zamkniętego pierścienia.

Gdy w połowie ubiegłego wieku świat naukowy łamał sobie głowę nad budową DNA, amerykański genetyk James Watson miał sen, w którym zobaczył dwa przeplatające się ze sobą węże z głowami na przeciwnych końcach. Tak odkryto, że cząsteczka DNA ma postać podwójnej helisy. Za zbudowanie jej modelu, wzorowanego na wizji ze snu, Watson wraz z dwójką współpracowników dostał w 1962 r. Nagrodę Nobla. Z kolei kanadyjski fizjolog Frederick Banting, który przed drugą wojną światową postawił sobie za cel wynalezienie lekarstwa na cukrzycę, dostał we śnie dokładną podpowiedź. Jakiś głos podszepnął mu, by przebadał wyciąg z psich trzustek. W ten sposób odkrył w nich nieznany dotychczas hormon – insulinę. W 1923 r. dostał za to Nagrodę Nobla.

Rosyjski chemik Dmitrij Mendelejew również miał sen, bez którego dziś być może nie wkuwalibyśmy w szkole tablicy Mendelejewa, czyli okresowego układu pierwiastków. Po długim okresie pracy nad uszeregowaniem ich uczony był bliski poddania się. Wtedy gotowa tablica po prostu mu się przyśniła. Po przeniesieniu na papier nocna wizja tylko w jednym miejscu wymagała poprawki. Otto Loewi, austriacki farmakolog, również dostał podczas snu „gotowca”. W 1921 r. rozpoczął badania nad chemicznymi mechanizmami przekazywania bodźców nerwowych, choć w nauce panował wtedy pogląd, że przewodzone są wyłącznie elektrycznie. Loewi nie zgadzał się z tym, lecz nie miał pojęcia, jak to udowodnić. Aż pewnej nocy przyśnił mu się pewien eksperyment. Po przebudzeniu natychmiast pobiegł do laboratorium i go przeprowadził. W ten sposób udowodnił swą teorię, co przyniosło mu Nobla.

Amerykański wynalazca Elias Howe, najbardziej znany ze skonstruowania maszyny do szycia, długo nie mógł wymyślić, jak stworzyć do niej igłę – tradycyjna z dziurką u nasady nie wchodziła w grę. We śnie ujrzał wojowników z dzidami, które w swych ostrzach miały otwory. Gdy się obudził, już wiedział: rozwiązaniem jego problemu była dziurka na początku igły. Thomas Edison, słynny wynalazca i twórca ponad 1000 patentów, pisał: „Pomysły często wyskakiwały z moich snów”. Znany był ze swych codziennych drzemek, a w pobliżu trzymał blok i ołówek.

wyśniona powieść

Szkocki pisarz Robert Louis Stevenson przyśnił kluczowe fragmenty swego opowiadania „Doktor Jekyll i pan Hyde”. Zobaczył scenę, w której Hyde próbuje się ukryć po popełnieniu jakiegoś przestępstwa i zamienia w zupełnie inną postać, potem ją opisał. W eseju poświęconym swym nocnym inspiracjom zdradza, że najlepsze pomysły dyktują mu we śnie fantastyczne istoty, które nazwał Brownies. „Niemal przy każdej książce Brownies odwalali za mnie połowę pracy. A ja spałem”. Również Charles Dickens, autor „Opowieści wigilijnej”, twierdził, że większość postaci jego książek pojawia się wcześniej we snach, a on tylko przenosi je na karty powieści. Irlandzki pisarz Bram Stoker dostał inspirację tylko raz, ale za to jaką – przyśniła mu się historia hrabiego-wampira, który nosił imię Dracula. Tak powstała jedna z najsłynniejszych powieści grozy „Dracula”, na której wzorowały się później wszystkie inne utwory literackie i filmy. Choć Stoker napisał potem jeszcze kilka książek, żadna z nich nie dorównała już „Draculi”. Może dlatego, że wymyślał je na jawie.

We śnie narodził się również książkowy potwór doktora Frankensteina. Mary Shelley, autorka kolejnej klasycznej powieści grozy „Frankenstein albo współczesny Prometeusz” śniła pewnej nocy o potworze stworzonym z ludzkich zwłok, który tak ją zafascynował, że książkę o nim napisała w zaledwie kilka tygodni. Swe nocne koszmary przerabia na bestsellery współczesny król horroru Stephen King. Jego pierwsza książka była rozwinięciem snu, który prześladował go, gdy był nastolatkiem. Z kolei „Lśnienie” zrodziło się w hotelowym pokoju, gdzie Kingowi przyśnił się koszmar, w którym „grał” jego syn. Pisarz obudził się zlany potem, usiadł przy stoliku i nad ranem miał już szkic powieści o upiornym hotelu. Również mordercza bohaterka powieści „Misery” przyśniła mu się, tym razem w samolocie. Pierwsze 40 stron napisał tuż po wylądowaniu.

kapłan lub nauczyciel ze snu

Natomiast Hermann Hilprecht, niemiecki archeolog i znawca starożytnej Asyrii, twierdził, że kiedy biedził się nad tłumaczeniem inskrypcji z tzw. kamienia Nabuchodonozora, z czasów panowania babilońskiego króla Nabuchodonozora II, odwiedził go we śnie asyryjski kapłan, który podał mu tłumaczenie. William Blake, angielski pisarz, malarz, rytownik i mistyk, żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku, wiele swych rycin tworzył techniką grawerowania, która w tamtym czasie nie była doskonała. Jego odbitki wyprzedzały jednak jakością swą epokę. Zawdzięczał to, jak twierdził, nauczycielowi, który nawiedzał go w snach i podawał instrukcje techniczne, np. jak poprawić wykonanie matryc do grawerunku. Blake stworzył nawet niezwykły szkic o tytule „The Man Who Taught Blake Painting in his Dreams”, na którym utrwalił twarz swego nauczyciela ze snów.

film spod przymkniętych powiek

Artystą słynnym z tego, że malował głównie swoje sny, jest Salvador Dalí. Opracował specjalny system, żeby obudzić się w momencie, kiedy senny obraz się pojawia i natychmiast szkicował to na trzymanym przy łóżku papierze. Jeśli dospałby do rana, większość wizji uleciałaby z jego pamięci. Filmowcy to grupa, która wyjątkowo często inspiruje się snami. Słynny reżyser Ingmar Bergman przyznawał, że dwukrotnie zdarzyło mu się przerobić na film swoje sny, zachowując w scenariuszu niemal każdy ich detal. Do podobnych doświadczeń przyznawali się też: Federico Fellini, Orson Welles, Akira Kurosawa, Robert Altman i John Sayles. Podobnie z muzykami. Beethoven część swojej muzyki usłyszał w snach, podobnie jak wielu innych kompozytorów. Paul McCartney wyśnił melodię do słynnego „Yesterday”.

Jak nauczyć się kreatywnego snu?

 

Według dr Barrett umiejętność kreatywnego snu można doskonalić tak samo jak ćwiczy się jogę czy medytację. Jak przywołać taki sen? Oto sposób:

1. Krótko zapisz swój problem i połóż koło łóżka długopis i papier.

2. Pomyśl o zadaniu przez chwilę tuż przed pójściem spać.

3. Wyobraź sobie problem w postaci obrazu. Następnie siebie, jak śnisz o nim, budzisz się i zapisujesz rozwiązanie.

4. Ułóż przedmioty związane z problemem na nocnym stoliku lub powieś przy łóżku obraz lub zdjęcie z nim związane.

5. Po przebudzeniu nie wstawaj od razu, poleż chwilę i spróbuj zauważyć, czy masz w pamięci jakiś ślad snu. Jeśli tak, zapisz to.

Nie trzeba być artystą czy wynalazcą, by czerpać korzyści z kreacyjnych snów. Dr Barrett wspomina w swej książce o ludziach, którzy regularnie wykorzystują je przy podejmowaniu decyzji finansowych. Są też tacy, których nawet policja prosi o pomoc w poszukiwaniu zaginionych. Poza tym setki zwykłych ludzi rozwijają u siebie zdolność do wywoływania kreacyjnych snów na swój prywatny użytek.

 

Ewa Dereń

reklama
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020