Feministki to czarownice?

Jesteśmy wnuczkami kobiet, których nie udało wam się spalić – to hasło pojawiło się na transparencie w czasie Marszu Kobiet przeciwko wyborowi Donalda Trumpa w Waszyngtonie w 2017 roku i obiegło cały feministyczny świat.

Postać czarownicy pojawiła się w  tekstach o  prawach kobiet już pod koniec XIX w. Amerykańska działaczka Matilda Joslyn Gage napisała wtedy, że by zrozumieć ogrom zbrodni popełnionych podczas polowania na czarownice, wystarczy za każdym razem w miejsce słowa czarownica” podstawić „kobieta”. Gage stała się później pierwowzorem postaci Glindy w „Czarnoksiężniku z  Krainy Oz”.

historia czarownic historią kobiet?

 

Mało kto zaprząta sobie dzisiaj głowę polowaniem na czarownice. Wiemy, że wydarzyło się to dawno i  było częścią szaleństwa, które nie ma wpływu na życie współczesnych kobiet. Feministki przekonują, że takie myślenie to błąd! Po pierwsze, polowania na czarownice rozpoczęły się później, niż nam się wydaje – z  kumulacją między 1570  a  1630 r. Przy okazji warto podkreślić, że przyczynił się do nich, kojarzony z  postępem, wynalazek druku. Jednym z pierwszych książkowych bestsellerów był „Młot na czarownice” – rozszedł się w  nakładzie ponad 30 tys. egzemplarzy.

Po drugie, polowania na czarownice nie były dziełem paru nadaktywnych mężczyzn. Patronowali im królowie, książęta i  hierarchia kościelna. Choć historycy nie są tu zgodni, szacuje się że od XVI do XVII w. na stosach zginęło od 50  do 100 tys. kobiet. Kilka ich pokoleń żyło odtąd w ustawicznym strachu, że trafią na stos. Za zbyt częste wychodzenie z domu, jak i  za zbyt długie w  nim siedzenie, za zbyt częste kontakty z  mężczyznami, ale też za ich brak. Na pierwszy, nomen omen, ogień szły kobiety wyróżniające się w  swoich społecznościach czy to odmową zamążpójścia, czy dużym szacunkiem i  władzą. A  także te, które uprawiały ziołolecznictwo, szeptuchy, znachorki, położne. Najlepszą strategią na przetrwanie stało się ukrycie przed oskarżającym spojrzeniem, niewyróżnianie się. Psycholog Wojciech Eichelberger pisze, że każda z  grup społecznych ma swoją zbiorową podświadomość, na którą wpływają wspólne doświadczenia oraz przekazywane przez pokolenia traumy. Podobnie jest w  przypadku kobiet, których lęki i przekonanie o tym, że muszą być grzeczne i  miłe oraz ustępować mężczyznom, mogą być bezpośrednim efektem dawnych prześladowań. Mona Chollet, autorka książki „Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet”, pisze, że nienawiść wobec czarownic przekształciła się dzisiaj w pogardę wobec kobiet niezamężnych, bezdzietnych, starych, tych, które bez lęku noszą dumnie na głowach siwe włosy jako oznakę mądrości. Pozostałością po tych mrocznych czasach jest także lekceważenie medycyny alternatywnej i  ziołolecznictwa.

Czarownice wracają!

 

Dla współczesnych ruchów feministycznych czarownice stały się symbolem kobiet odrzuconych przez władzę, upokarzanych przez patriarchalne społeczeństwo, ale też kobiet silnych, niezależnych, stających w  obronie pokrzywdzonych i  otaczającej je natury. I  które nie boją się swojego gniewu. To przejęcie obraźliwego dotąd określenia („Ty wiedźmo, czarownico!”), z którym dziś mierzą się zarówno osoby znane (m.in. Hillary Clinton), ale też my wszystkie, zwłaszcza  kobiety starsze, jest bardzo ważne. Feministki od dawna mówią przekornie: właśnie że jesteśmy czarownicami, to żaden wstyd!

W 1968 r. w  Stanach Zjednoczonych powstaje ruch WITCH – skrót od Women’s International Terrorist Conspiracy from Hell (Międzynarodowy Kobiecy Spisek Terrorystyczny z  Piekła). Jego członkinie protestowały przed giełdą na Wall Street, odprawiając magiczne tańce i  rytuały. Zaczęły też powstawać feministyczne pisma o „czarodziejskich” tytułach, w tym wydawane we Francji „Sorcieres” (Czarownice). Wiedźmy pojawiły się zarówno w  czasie czarnych protestów, jak i  protestów przeciwko polityce Donalda Trumpa w  Stanach Zjednoczonych w  2017 r., pod hasłem Magic Resistance (Magiczny Opór), protestów we Francji prowadzonych przez Witch Bloc (Blok Czarownic) czy protestów we Włoszech. Członkinie skandowały: „Bójcie się, bójcie czarownice wracają!”.

Głębszy kontakt z  naturą

 

Protestują najczęściej przeciwko wykluczeniu kobiet, nadużyciom władzy, kapitalistycznej niesprawiedliwości, w  obronie natury. Ten ostatni motyw, przy narastającym kryzysie klimatycznym i  degradacji terenów naturalnych, jest szczególnie widoczny. Kobiety najczęściej oskarżane o czary były przecież zielarkami, lekarkami tamtych czasów, które czerpały całą swoją mądrość z kontaktu z przyrodą. A przecież rozpoczęcie polowań na czarownice zbiegło się w czasie z zawłaszczaniem natury i zerwaniem z nią relacji.

Związek życia kobiet z otaczającą je naturą, wpisanie ich doświadczenia w cykl życia-śmierci-życia opisała Clarissa Pinkola Estes w książce „Biegnąca z wilkami”. Autorka wymieniana jest jako jedna z głównych przedstawicielek coraz bardziej popularnego nurtu ekofeminizmu, którego zwolenniczki podkreślają, że degradacja natury, traktowana jako poszerzona strefa kobiecości, i obniżanie roli kobiet w społeczeństwie to dwie twarze jednego zjawiska – dominującego patriarchatu.

magiczna droga do władzy

 

Pochodząca z  Korsyki francuska ministra do spraw równości kobiet i  mężczyzn Marlene Schiappa otwarcie przyznaje, że jest czarownicą. Uprawia czarodziejskie rytuały, kieruje się w  życiu intuicją i  snami. Jak podkreśla, jest to związane z  miejscem jej pochodzenia. Ale nie wszystkie współczesne czarownice mają tyle szczęścia. Dla wielu z nich magia jest jedyną drogą do zdobycia władzy. Skoro tradycyjne metody jej sprawowania są dla kobiet trudne, rzadziej zajmują one stanowiska dyrektorskie, mniej ich w  polityce, ich głos traktuje się jako „drugi głos”. A płeć – jak głosi tytuł książki Simone de Beauvoir – jako „druga płeć”. Muszą więc szukać swoich ścieżek. Czarownice, zamiast dostosowywać się do świata, który je krzywdzi, zaczynają budować swój własny. Na własnych zasadach.

Miriam Simons, dobrze znana jako Starhawk, przedstawicielka ekofeminizmu, autorka wydanej w  Polsce książki „Taniec Spirali. Odrodzenie Starożytnej Religii Wielkiej Bogini” od dawna postuluje konieczność łączenia haseł feministycznych i  praktyk poszerzania duchowości kobiet. Sama zresztą jest przedstawicielką pogańskiej religii wicca. Wskazuje także na inne korzyści wynikające ze zbiorowo uprawianej magii i  odnowienia kultu bogiń, m.in. przywracanie godności kobietom, uznanie mocy tkwiącej w  ich ciałach niezależnie od wieku oraz ożywienie zerwanych między nimi więzi.

Te korzyści to zarazem największe wyzwanie stojące przed ruchem feministycznym. Jedna z  jego popkulturowych ikon, czarownica Sabrina z  wyprodukowanego przez platformę Netflix serialu „Chilling Adventures of Sabrina”, potrafi rzucać zaklęcia i  dbać o  swoje koleżanki, czarować i  zakładać w  szkole koło wsparcia dla pokrzywdzonych dziewcząt, mówić magiczne formuły i  opowiadać o  potrzebie równości, wolności i  siostrzeństwa. To ideał czarownicy, w którym, niezależnie od uprawianej przez nas magii, powinnyśmy się spotkać.

 

tekst: Katarzyna Niedurny 

foto : materiały prasowe

 

 

reklama
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2020