Dobrze to zapamiętaj

Żeby coś raz przeczytać i wszystko pamiętać... Miałeś takie marzenie? Uważaj, żeby się nie spełniło. Perfekcyjna pamięć jest takim samym przekleństwem jak jej całkowity brak.


Pamięć lubi płatać figle. Raz chowa kluczyki do samochodu, kiedy indziej wymazuje nazwisko kolegi ze szkolnej ławy. Jeśli robi to raz na jakiś czas, nie ma powodów do zmartwień. Ba, raczej do radości.

Bo dużo gorzej mają ci z superpamięcią, którzy nie zapominają niczego, albo ci, którzy nie mogą sobie przypomnieć żadnego szczegółu z przeszłości.

Na początku wszyscy zazdrościli Sołomonowi Szerieszewskiemu jego niezwykłej pamięci. Pamiętał wszystko. Gdy zaczął pracować jako reporter jednej z radzieckich gazet, na spotkaniach nigdy niczego nie notował. Wszystkie informacje czy polecenia zapamiętywał. Budził tym zdziwienie kolegów i przełożonych, ponieważ spraw do załatwienia był ogrom.

A zapamiętanie ich wszystkich wykraczało poza zdolności przeciętnego człowieka. Szerieszewski potrafił przyswoić sobie jednak nie tylko logicznie powiązane ze sobą informacje, ale także sekwencje słów zupełnie mu nieznanych, w obcych językach czy skomplikowane wzory, z których nic nie rozumiał.

Gdy miał 40 lat, pokazano mu bezsensowny zbiór trzydziestu słów. Przeczytał tylko raz i zapamiętał wszystko. Dziesięć lat później bez jakiegokolwiek problemu był w stanie go powtórzyć.

Niczego nie zapomnieć?!

Rewelacyjna pamięć stała się jednak jego przekleństwem. Latami pamiętał nawet to, o czym chciał zapomnieć albo czego nie rozumiał. Jego historię opisał rosyjski psycholog Aleksander Łuria w książce „Umysł mnemonisty: Mała książka o wielkiej pamięci". Mężczyzna skarżył się w niej, że możliwość błyskawicznego zapamiętywania wszystkich informacji i zapisywania ich trwale w pamięci jest dla niego okropnie uciążliwa. Nie jest bowiem w stanie poradzić sobie z ogromem wspomnień, które utrudniają mu życie.

reklama


Okazało się, że jego mózg nie został wyposażony w umiejętność zapominania. A tym samym oczyszczania się ze zbędnych informacji, jak to jest u każdego z nas. Prawidłowo funkcjonujący mózg intensywnie pracuje nocą albo gdy odpoczywamy w ciągu dnia. Porządkuje wtedy zdobyte ostatnio informacje i dokonuje ich selekcji – wybiera dane, które uzna za ważne dla naszego bezpieczeństwa czy samopoczucia, a odrzuca nic nieznaczące.

Jak obliczyli w 2012 r. naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego, w ciągu jednego dnia jesteśmy bombardowani aż 34 gigabajtami informacji, a codziennie odbieramy ponad sto tysięcy słów. Mózg musi więc je porządkować, bo tylko dzięki temu tworzy nowe i reorganizuje już istniejące połączenia między komórkami nerwowymi, czyli sprawnie pracuje.

Wszystkimi zmysłami

Mózg Szerieszewskiego nie radził sobie jednak z tym zadaniem. W efekcie mężczyzna nie tylko o niczym nie zapominał, ale też odbierał rzeczywistość w inny sposób niż zwykli ludzie. Każde słowo czy wydarzenie uruchamiało w jego mózgu reakcję łańcuchową. Dźwięk słowa nabierał kolorów, łączył się z przechowywanymi w pamięci wrażeniami węchowymi i smakowymi, przybierał niezwykłe kształty. Tak jakby cały mózg, wszystkie jego ośrodki zawiadujące zmysłami były zaangażowane w odbieranie prostej informacji. Specjaliści nazywają to zjawisko synestezją i określają ją jako stan jednoczesnego odbierania różnych doznań zmysłowych, które zazwyczaj są postrzegane osobno.

To, jak pracuje umysł ludzi z synestezją, wyjaśnia eksperyment, któremu Łuria poddał Szerieszewskiego. Uczony poprosił go, by opowiedział swoje doznania, gdy puszczono mu dźwięk o częstotliwości 30 Hz i natężeniu 100 decybeli. Na początku Szerieszewski „widział" odgłos jako wąski pasek w kolorze metalu, który stawał się coraz cieńszy i bardziej srebrzysty w miarę zwiększania częstotliwości. Przy 250 Hz pasek przybrał kolor czerwonawo-różowy i miał bardzo nieprzyjemny, słonawy smak.

To doświadczenie nie było jednak wyjątkowe. Każdy dźwięk czy ludzkie głosy, które docierały do umysłu mężczyzny, przyjmowały określone kształty i kolory, a także budziły skojarzenia. „Jedynka wygląda mi na dumną osobę, dwójka na wesołą kobietę, a trójka na człowieka bardzo smutnego, choć nie wiem dlaczego" – opowiadał psychologowi.

Takie pomieszanie zmysłów bez wątpienia ułatwiało zapamiętywanie, jednak utrudniało normalne życie. Szerieszewski wspomina, jak pewnego dnia wybrał się na lody. „Zapytałem o dostępne smaki. – Owocowe są! – powiedziała sprzedawczyni, ale takim tonem, że zobaczyłem, jak z jej ust wylatują węgle i sadza. Nie mogłem już myśleć o lodach".

Miał też problem z zapamiętaniem informacji usłyszanych przez telefon. Każde słowo w słuchawce wywoływało u niego nadmiar synestetycznych obrazów i sprawiało, że gubił się w nich. Podobnie było z twarzami. Na widok znanej mu osoby mózg przywoływał z pamięci tyle wspomnień i związanych w nią zdarzeń, że Szerieszewski w żaden sposób nie potrafił przypomnieć sobie jej nazwiska ani skojarzyć, co go z nią łączy.

Źródło: Wróżka, nr 6/2015
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020