O co ten szum?

Usiłujesz zasnąć, a tu sąsiad włączył głośną muzykę, z ulicy dochodzi hałas albo ktoś snuje się po mieszkaniu. Co wtedy robić?

Wystarczy włączyć wentylator, klimatyzator, pralkę, odkurzacz czy suszarkę do włosów – słowem: dowolne urządzenie, które wytwarza jednostajne, „szumiące” dźwięki. I nie jest to wcale nowe odkrycie. Odgłosy tego rodzaju, określane jako biały szum, wykorzystują często rodzice małych dzieci, bo wiedzą, że nic tak dobrze nie usypia niemowlaka, jak dźwięk suszarki do włosów. Dlaczego tak się dzieje?

Hałas, który usypia

Mówiąc potocznie, biały szum to każdy rodzaj dźwięków tła, zarówno naturalny, jak np. odgłos padającego deszczu, czy sztuczny, np. miejski gwar, jednostajny stukot pociągu czy silników w samolocie. Nie jest więc tak naprawdę szumem, ale kombinacją dźwięków o całym spektrum częstotliwości. Stąd wzięła się jego nazwa – przez analogię do białego światła. Tak jak ono zawiera w sobie wszystkie kolory, tak i biały szum ma wszystkie częstotliwości. I przez to jest w stanie maskować inne dźwięki, które się w nim po prostu „rozpływają”.

Dlatego też, choć na pierwszy rzut oka pomysł wytwarzania hałasu w sypialni może się wydać sprzeczny z logiką, w praktyce działa. Uwaga śpiącego mózgu skupiona jest bowiem tylko na jednym rodzaju dźwięku, jakby zupełnie nie słyszał on np. szczekania psa, rozmowy pod oknami, ruchu ulicznego czy kłócących się sąsiadów. Potwierdziły to nowe badania nad snem. Wykazały, że budzą nas nie same nocne hałasy, ale zmiany częstotliwości dźwięków. Biały szum je maskuje. Łatwo to sobie wyobrazić na przykładzie światła: jeśli w ciemnym pokoju ktoś włączy latarkę, natychmiast stanie się ona widoczna. Jeśli jednak już jest w nim jasno, promień latarki „rozpłynie się” i pozostanie niezauważony.

Cisza głośniejsza od szumu

 

Jeden z pierwszych eksperymentów z białym szumem przeprowadzono w 1990 r. na oddziale położniczym szpitala Queen Charlotte’s Hospital w Londynie. Wywołano go w kilku salach z noworodkami, inne pozostawiając w ciszy. Okazało się, że w tych z szumem 80 proc. dzieci zasypiało już po 5 minutach, a w grupie ciszy zasnęło w tym czasie tylko 25 proc. maluchów. Jak tłumaczą naukowcy, biały szum przypomina im warunki panujące w brzuchu matki: odgłosy bijącego serca, pracujących jelit czy krwi płynącej w żyłach. Jest więc tam dość głośno. Ciszę poznaje noworodek dopiero po narodzinach. Jego otoczenie diametralnie się zmienia, co odbiera jako obce i niebezpieczne. Dlatego dźwięki przypominające mu te w życiu płodowym będą je uspokajać.

Biały szum przydaje się też dorosłym. Naukowcy z uniwersytetu w Queensland w Australii opublikowali w 2018 r. wyniki przeprowadzonego po raz pierwszy badania, w którym udowodnili, że słuchanie go podczas nauki zwiększa zdolność zapamiętywania. Badanie, w którym wzięło udział 80 osób, polegało na sprawdzaniu, jak dorośli radzą sobie z nauką języków. Część uczestników uczyła się w ciszy, inni z białym szumem w tle. Ci drudzy wyraźnie lepiej zapamiętywali nowe słowa.

Także w 2018 r. uniwersytet w Oksfordzie opublikował badanie pokazujące, że słuchanie białego szumu może poprawiać życie dorosłych z ADHD. Inne równoległe badanie w Korei Południowej dowodzi, że korzystnie wpływa też na cierpiących na depresję. Jeszcze inne, z udziałem osób z demencją, wykazały, że redukowało u nich stan pobudzenia. Okazało się też, że przynosi ulgę cierpiącym na szumy uszne; paradoksalnie zwalczanie szumu szumem może przynieść zaskakująco dobre rezultaty.

Kolory dźwięków

 

Oprócz białego szumu istnieją również „kolorowe”, dotąd znane jedynie fizykom. Do powszechnej świadomości przebiły się zwłaszcza różowy i czerwony. Ale istnieją jeszcze szumy niebieski, fioletowy i szary – jak dotąd bez zastosowań w codziennym życiu. Jeśli ktoś byłby ciekawy, jak brzmią, może ich sobie posłuchać w angielskiej Wikipedii na stronie Colors of noise.

Gdyby próbować opisać dźwięki poszczególnych szumów literami, biały przypominałby jednostajnie powtarzane ssssssss; różowy swym brzmieniem ffffffff, a czerwony hhhhhh. O nim jeszcze niewiele wiemy. Ale różowy, będący pośrednim między szumem białym a czerwonym, jest już coraz lepiej przebadany pod kątem przydatności w codziennym życiu. Wiadomo, że może poprawiać jakość snu skuteczniej niż biały. Jest też dla ucha przyjemniejszy, ponieważ ma bardziej zrównoważone częstotliwości. Można go łatwo otrzymać z szumu białego, przepuszczając przez odpowiedni filtr. Jest dość powszechny w przyrodzie; wiele naturalnych zjawisk, zwłaszcza związanych z płynącą wodą, wytwarza szumy zbliżone do różowego.

Zupełną nowością są badania dotyczące szumu różowego. Niedawno w czasopiśmie neurologicznym „Frontiers in Human Neuroscience” opisano eksperyment, z którego wynika, że poprawia on koncentrację i pamięć. Przez dwie noce obserwowano 11 osób. Pierwszej pokazano przed snem 120 par słów, a następnie w ciągu nocy odtwarzano w ich sypialni różowy szum. Kolejną, również poprzedzoną demonstracją słów, badani przespali w ciszy. Za każdym razem sprawdzano, ile z ujrzanych słów pamiętali następnego dnia. Okazało się, że po pierwszej nocy uczestnicy potrafili powtórzyć 22 pary słów, po drugiej – tylko 13. Noc z różowym „hałasem” okazała się więc bardziej produktywna niż ta przespana w ciszy. W dodatku badani byli po niej bardziej wypoczęci.

Z kolei czerwony w naturze występuje głównie pod wodą, wewnątrz mórz i oceanów, gdzie dźwięki o wysokich częstotliwościach są tłumione, a łatwo przenoszą się te niskie i najniższe. Jak dotąd nie wiadomo, czy mógłby mieć jakieś zastosowanie w codziennym życiu.

 

tekst: Ewa Dereń

 

 

reklama
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2020