Kwiatek z dużym słupkiem

Chcą być wreszcie kobietami, a nie ciałami, które w łóżku odwracają się plecami do swoich mężczyzn. Prawniczki, nauczycielki i gospodynie domowe wydają tysiące złotych na przycięcie warg sromowych i poprawę wyglądu łechtaczki.

Kwiatek z dużym słupkiemPatrycja, specjalistka od marketingu w dużej firmie, do gabinetu kosmeto-ginekologa trafiła jako 33-latka. To była jej czwarta wizyta u ginekologa i pierwsza bez strachu, że lekarz, tak jak pierwsza pani doktor, powie: „Widzę u pani cechy męskie”.

– Byłam przekonana, że chodzi jej o moją dużą łechtaczkę i wystające wargi sromowe, a nie nadmierne owłosienie. Od tej pory do ginekologa chodziłam tylko wtedy, kiedy musiałam: przy ostrej infekcji, której nie mogłam zwalczyć kremami bez recepty – przyznaje.

Tam na dole, do poprawy

Pociła się na samą myśl o fotelu ginekologicznym i rozłożeniu nóg. Ze wstydem przyznaje, że pierwszą cytologię zrobiła tydzień temu. To badanie obowiązkowe przed labioplastyką – operacją plastyczną warg sromowych. Strach przed rakiem szyjki macicy był niczym w obliczu wstydu. Lekarz, mający „poprawić ją tam na dole”, jest pierwszym, któremu w pełni świadomie pokazała krocze. I usłyszała, że jest… „w pełni normalna”. Choć podobne zapewnienie słyszy osiem na dziesięć pacjentek, zgłaszających się na plastykę zewnętrznych narządów płciowych, rzadko która rezygnuje z pójścia pod nóż.

reklama

Kilkudniowy, dotkliwy ból pooperacyjny i konieczność parotygodniowej wstrzemięźliwości są niczym w porównaniu z pewnością siebie, jaką daje im poczucie „bycia normalną, pełnowartościową kobietą”. Marta, 45-letnia lektorka języka angielskiego, dopiero po operacji, w 16. roku małżeństwa, poznała radość płynącą z seksu oralnego. Przez lata wstydziła się męża, zgadzając się na stosunki wyłącznie przy zgaszonym świetle.

– Akceptował te moje, jak je nazywał, dziwactwa, bo poza tym pozwalałam mu dosłownie na wszystko. Sama nie miałam oporów przed pieszczeniem męża ustami, a seks analny był u nas normą – przyznaje Marta. Była zdziwiona, że mąż niczego nie zauważył – cienka blizna na wargach sromowych mniejszych nie jest przecież niewidoczna. Ale niczego nie komentował, wyraźnie zadowolony, że udało się mu przełamać kolejne tabu. – Całą zasługę przypisuje sobie. Uważa, że wreszcie mnie otworzył. Oczywiście, nic nie wie o operacji, na którą zbierałam prawie rok – zdradza Marta.

Prawdziwa orchidea
Dla Anny, 39-latki z – jak to określa – najmniejszego z największych miast w Polsce, labioplastyka była operacją ostatniej szansy i zarazem wielkim kompromisem. Za namową lekarza nie zdecydowała się na zmniejszenie wydatnej łechtaczki, przez którą już w szkole podstawowej pożegnała się z basenem i wszelkimi sportami, wymagającymi paradowania w samych majtkach.

– Długo myślałam, że jestem obojnakiem, bo moja łechtaczka przypomina małego penisa. Wystaje ponad wargi sromowe, zaznaczając się nawet w bieliźnie. Do 38. roku życia, kiedy zdecy- dowałam się na wizytę u ginekologa-sek-suologa, byłam przekonana, że we wzgórku łonowym mam jądra – zdradza, chowając twarz w dłonie. Lekarz, który na usg pokazał jej, że nie ma tam śladu jąder, przez kilka godzin przekonywał, że jakiekolwiek cięcie może pobawić jej łechtaczkę wrażliwości na bodźce. Zostali przy zmniejszeniu warg sromowych, choć i te w rękach niedoświadczonego chirurga mogą stracić naturalną wrażliwość.

Od kiedy zostawił ją pierwszy chłopak – dla którego też była tą pierwszą – Anna tylko raz stworzyła związek z mężczyzną. Ale i on się rozpadł z powodu jej „oziębłości”. Kochała swojego chłopaka, lecz jak ognia unikała zbliżeń. – Na seks pozwalałam Andrzejowi od wielkiego dzwonu, najczęściej po alkoholu. Może kochalibyśmy się częściej, ale miał jakąś niezdrową obsesję na punkcie cipek. Lubił je pieścić i oglądać. A ja, z moim przerostem łechtaczki, każdą pieszczotę odczuwam jako ból. Nawet dotyk języka był jak cięcie nożem – tłumaczy Anna. Kiedy Andrzej ją zostawił, nie próbowała szukać partnera. Skok w bok z kolegą z pracy tylko ją w tym utwierdził.

– Po wszystkim zapytał, czy może zrobić telefonem zdjęcie mojej waginy. „Takiej jeszcze nie widziałem”. Nie zgodziłam się. Następnego dnia na Facebooku napisał: „znalazłem prawdziwą orchideę”. Jego koledzy zrozumieli, o co chodzi. Chociaż nie dodał, kto jest właścicielką „kwiatka z dużym słupkiem”, myślałam, że zapadnę się pod ziemię.

Co męskie, co żeńskieCo męskie, co żeńskie

Bestseller „Bzyk. Pasjonujące zespolenie nauki i seksu” Mary Roach pokazuje, że problem z wyglądem wagin mają kobiety na całym świecie. Autorka, która w poprzednich książkach zajrzała do kostnicy i na farmy nieboszczyków, tym razem odwiedziła gabinetów sek-suologów i fizjologów życia płciowego. I złamała kolejne tabu. Rozprawiając się z „mitem cipki”, dowodzi w „Bzyku”, że łechtaczka to odpowiednik męskiego członka, narząd, którego widoczna część stanowi zaledwie „wierzchołek góry lodowej”. „Zarówno płody męskie, jak i żeńskie rozpoczynają życie z czymś zbliżonym do łechtaczki. Męski organ rozrasta się do rozmiarów członka, kobiecy pozostaje mniej więcej taki, jaki był.

Łechtaczka, podobnie jak członek, zakończona jest wrażliwą, silnie unerwioną i stanowiącą źródło sporych przyjemności gulą, nazywaną żołędzią. Ma też trzon, który zawiera parę zdolnych do powiększania swojej objętości komór, nazywanych ciałami jamistymi. Ma również napletek (…)” – relacjonuje Roach po spotkaniu ze specjalistami od anatomii. I barwnie opisuje zaburzenia kobiecej erekcji. Ale choć Amerykanki wydają się bardziej niż Polki świadome swojego ciała i seksualnie wyzwolone, również one szturmują gabinety ginekologii kosmetycznej, która najprężniej rozwija się właśnie w Stanach Zjednoczonych.

– Kompleks z powodu wyglądu narządów płciowych może całkowicie zniechęcić do seksu, a w konsekwencji do związków z mężczyzną – mówi seksuolog kliniczny Arkadiusz Bilejczyk. – Chociaż nie jestem przeciwnikiem interwencji chirurgicznych, jeśli dzięki niej miałaby się poprawić jakość życia kobiety, to doradzałbym przede wszystkim wizytę u sek-suologa i psychoterapeuty. Bo pod tym kompleksem ukrywają się prawdopodobnie głębsze problemy psychologiczne.

Źródło: Wróżka nr 9/2011
Tagi:
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020