Piękne 50-letnie

Babsztyl, stara wyjadaczka, wiedźma – takie nieżyczliwe określenia padają pod adresem kobiet, które przekroczyły wiek średni, a wciąż są na chodzie.

Aktywne, twórcze, kompetentne. W dodatku zamiast się rozsypywać, zachowują wizualną klasę. Tym większą wywołują agresję. Zarówno u potencjalnych konkurentek, jak i niektórych mężczyzn.

Koronnym zarzutem mającym pogrążyć damy w sile wieku jest… wiek. U nas łączy się to z paskudną insynuacją: wszyscy urodzeni w PRL-u to sługusy komuny. A już szczególnie baby, którym się powiodło.

Tę z pozoru absurdalną nienawiść do kobiet niemłodych, lecz wciąż bardzo wpływowych i atrakcyjnych uzmysłowiły mi wpisy internautów na stronach dotyczących wydarzeń kulturalnych z różnych półek. A to, że Szczepkowska pokazała gołą pupę („bo jej odbiło”); a to, że Szapołowska zerwała spektakl („dla szmalu”); że Rottenberg, eks-dyrektor Zachęty, przygotowuje polsko-niemiecką wystawę („żeby podlizać się naszym sąsiadom”). Komentarze nie dotyczą meritum spraw. To erupcje zawiści, których celem są wyróżniające się na artystycznej niwie panie 50+.

Argumentem – zmarszczki. Jakby wraz z ubytkiem kolagenu kurczył się talent, umiejętność kojarzenia i przewidywania; jakby wraz z mniej giętkim ciałem pogarszał się warsztat (artystyczny, literacki, aktorski); jakby siwiejący włos odbierał wyobraźni siłę. A przecież jest odwrotnie. W twórczych zawodach doświadczenie, bagaż przeżyć, empatia, wyrozumiałość, współodczuwanie są atutami.

W argentyńskim filmie „Puzzle” bohaterka po przekroczeniu pięćdziesiątki odkrywa w sobie umiejętność, która na pozór niczemu nie służy – szybko, szybciej niż inni, z drobnych elementów układa skomplikowane obrazki. Świadomość, że potrafi więcej, niż dotąd sądziła, daje Marii, mistrzyni puzzli, wewnętrzny ład, którego jakoś nie zyskała pomimo rodzinnej harmonii.

reklama

Z kolei w amerykańskich „Debiutantach” 75-latek, grany przez Christophera Plummera, dopiero po śmierci żony przyznaje się do homoorientacji, a w ślad za tym wprowadza w swoim życiu zasadnicze zmiany. Również w Polsce pojawiło się kilka podobnych filmów, choćby „Las” czy „Erratum”.

Wszystko to zasługa „Dziewczyn z kalendarza”, angielskiej komedii z 2003 roku. Od tej pory na topie są „piękni pięćdziesięcioletni”. A nawet sporo starsi. Żeby podać kilka przykładów: pisarka i noblistka (najstarsza uhonorowana tą nagrodą!) Doris Lessing, rocznik 1919; piosenkarka Chavela Vargas (ten sam rocznik), którą grubo po sześćdziesiątce uznano za ikonę Meksyku; urodzona w 1911 roku rzeźbiarka Louise Bourgeois, „odkryta” około siedemdziesiątki. Albo Danuta Szaflarska, rok urodzenia 1915, która dała odpór słabości podeszłego wieku w filmie „Jeszcze nie wieczór”. Ba, coraz więcej niemłodych twarzy pojawia się w reklamach, choćby Jane Fonda, Isabella Rossellini czy Andie MacDowell. Celowo pomijam podobne sukcesy „starszych panów”, bo im jakoś łatwiej wybaczamy zmarszczki i mniej jędrne pośladki.

Dlaczego film, teatr, literatura i sztuki plastyczne zwracają się ku „trzeciemu wiekowi”? Chodzi nie tylko o poszukiwanie nieogranych jeszcze motywów, ale też o potrzebę przygotowania się na ostatni etap coraz dłuższego życia. Wedle statystyk w ostatnim stuleciu w krajach gospodarczo rozwiniętych ludzki wiek został wydłużony o 20–30 lat. W dodatku pokolenie urodzone tuż po II wojnie – tzw. generacja baby boomers – jest dziś najzamożniejszą grupą społeczną. Dobrobyt zaś służy długowieczności. Prognozy mówią, że za kilkanaście lat liczba emerytów przewyższy populację młodych.

Jak przygotować się na zmiany fizyczno-psychiczne, związane z procesami starzenia? Ukazuje się coraz więcej psychologicznych poradników poświęconych problemom późnego wieku i metodom radzenia sobie z nimi. Ich autorzy dowodzą, że to najszczęśliwszy okres w życiu człowieka, jeżeli umie się ze sobą postępować. Nie mam zamiaru wypisywać peanów o jesieni życia. Każdy musi sam sobie z nią poradzić, o ile jej doczeka. Jedno jest tylko zakazane – przyjęta z góry rezygnacja ze szczęścia, radości, kreatywności.

kobiety z kalendarza


DZIEWCZYNY Z KALENDARZA
– brytyjska komedia z 2003 r. zmieniła nastawienie opinii publicznej do kobiet „w sile wieku”. Doczekała się polskiej wersji w warszawskim teatrze Komedia.



Monika Małkowska,

krytyk sztuki, dziennikarka, grafik
fot. Be&W

Źródło: Wróżka nr 9/2011
Tagi:
Już w kioskach: 2020
Wydanie specjalne 1/2022

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

sklep.astromagia.pl