Jesteś warta więcej!

Ani szantaż, ani branie na litość nie są najlepszą metodą na zdobycie podwyżki. Nie możesz wkroczyć do gabinetu szefa z okrzykiem „więcej kasy!” między kawusią a pasjansem. Ta akcja wymaga przemyślenia i przygotowania.

Jesteś warta więcej!W jednej ręce plik faktur, w drugiej talerzyk z własnoręcznie upieczonym ciastem – tak księgowa w pewnej firmie załatwiała prawie każdego ranka sprawy finansowe z szefem. Idąc po podwyżkę, nie musisz się aż tak starać. Ale wybierz dobry moment. Nie startuj do szefa tuż po jego powrocie z wakacji, kiedy próbuje odgruzować to, co zastał. A tym bardziej wtedy, gdy w firmie dużo się dzieje lub gdy są jakieś kłopoty.

Nie będzie miał głowy do żadnych rozmów, a już z pewnością nie o twojej podwyżce. Broń Boże nie zaczynaj tematu, gdy jest wściekły albo gdy wróble ćwierkają, że ma problemy osobiste. Nie zagaduj go też przy papierosie, gdy idzie na obiad albo – o zgrozo! – do toalety. Zwłaszcza ta ostatnia opcja naraża cię na klęskę. Nie rozmawiaj o podwyżce w przelocie ani w większym towarzystwie – to zbyt ważny i poufny temat. Umów się po prostu na konkretny dzień i godzinę. Podobno najlepsze dni to wtorek, środa i czwartek.

Poniedziałku nie lubi nawet szef, a w piątek może już być myślami na swojej nowej motorówce albo bujać w obłokach w prywatnym samolocie. Idealny będzie moment tuż po jakimś sukcesie – firmy lub twoim. I odwrotnie – jeśli właśnie zdarzyła ci się jakaś wpadka (albo jeżeli właśnie wybierasz się na urlop lub wróciłaś ze zwolnienia) odłóż negocjacje na jakiś czas. Jeśli szef zapyta o temat planowanej rozmowy, lepiej użyj określenia: „moja przyszłość w firmie” niż „podwyżka”, bo niektórzy przełożeni dostają drgawek na sam dźwięk tego słowa.

reklama

Nastrój się...

Nie czuj się winna ani zażenowana. Przez lata wpajano ci, że praca jest cenna jak złoto i rzadka niczym stukilowy koliber, a pomysł, by upomnieć się o większe pieniądze, zakrawa na świętokradztwo. Ale praca jest usługą, za którą masz prawo dostać godziwe wynagrodzenie. Gdy zmieniają się warunki ekonomiczne – a ostatnio dzieje się to dość często – również twoja umowa z pracodawcą powinna być odświeżana.

Rozmowa w tonie służalczym albo odwrotnie – agresywnie roszczeniowym – z góry skazana jest na niepowodzenie. A zrównoważony ton osiągniesz wtedy, gdy będziesz miała dobre argumenty – czyli takie, w które sama wierzysz. I nadzieję, że twoja akcja ma szanse na powodzenie. Postawa: „i tak się nie uda” nie sprzyja osiągnięciu czegokolwiek. Szef nie zobaczy wtedy w tobie przedsiębiorczego pracownika...

...i wystrój

Ale nie przesadnie. Masz wyglądać „jak milion dolarów” (lecz nie chodzi o imprezę u Hugh Hefnera), profesjonalnie – wtedy będziesz też tak odbierana i poczujesz się pewniej. Moja znajoma, specjalistka w branży zdominowanej przez mężczyzn, długo szukała złotego środka. Gdy wyglądała zbyt dziewczęco, słyszała dwuznaczne „żarciki”, więc wskoczyła w bezpłciowy zestaw: szeroka bluza i bojówki. Na decydującą rozmowę ubrała się jak na elegancką kobietę przystało. Zastosowała jedynie mały trick – być może poniżej pasa, ale czy ktoś mówił, że rozmowa o podwyżce musi być całkiem fair? – założyła błękitną koszulę, przy której jej oczy wyglądały zabójczo i użyła perfum, które szef chwalił już kilka razy.

Przy szefie-kobiecie też trzeba uważać ze strojem. Ale tu chodzi o coś całkiem innego. Zdarzyła mi się kiedyś przełożona, która szczególnie skrupulatnie sprawdzała moją pracę, gdy wyglądałam lepiej niż ona, miałam nową sukienkę albo po prostu wyśmienity nastrój. Dziwnym trafem właśnie w te dni moja robota była do niczego. Do rozmów o podwyżce nigdy nie doszło, bo moja przygoda z szefową (i pracą) skończyła się tuż po powrocie z urlopu – śmiałam być bardziej opalona od niej.

Przekonaj szefa, że jesteś naj

Ty jednak umówiłaś się już na rozmowę i jesteś dobrej myśli. Tylko nie schrzań teraz sprawy kiepskimi argumentami! To, że bierzesz kredyt, że nie masz na książki dla dziecka albo na wycieczkę do Tunezji, raczej szefa nie wzruszy. Ty też nie daj się zwieść, bo on może sięgnąć po ten sam oręż. Tak jak przełożony mojej kuzynki, który zamknął jej usta dramatyczną historią o rozbitym mercedesie i poturbowanej teściowej, która wymaga niezwykle kosztownej rehabilitacji. Opowiedział o tym wszystkim tak przekonująco, że po prostu nie miała serca nadal upominać się o podwyżkę. Bo kto by chciał mieć na sumieniu teściową szefa...

Dlatego zamiast marudzić jak dziecko proszące o większe kieszonkowe, mów raczej o tym, jak cennym jesteś pracownikiem. Bądź przy tym konkretna, bo samo zdanie: „Dobrze pracuję” raczej go nie przekona. Wspomnij o kursach i szkoleniach, które zrobiłaś od czasu zatrudnienia i które podniosły twoją wartość. Przypomnij, że w wyniku kryzysu i redukcji etatów pracujesz za dwóch. Albo że przyciągasz do firmy najwięcej klientów. Albo że masz najwięcej nadgodzin. Ale tu uwaga! Nie każdy szef to ceni! Są tacy, którzy uznają to za dowód złej organizacji – i po podwyżce... albo i po pracy.

Nie daj się zastraszyć i sama nie strasz

Nie bierz sobie do serca pogróżek, że na twoje miejsce czeka dziesięciu lepszych  Jeśli masz doświadczenie i kwalifikacje, nie zaszkodzi ci nawet tabun ambitnej młodzieży. Przygotowanie do zawodu jest zbyt kosztowne, by lekką ręką zamieniać wykwalifikowaną kadrę na żółtodziobów. No, chyba że prezesowi nie zależy na rozwoju firmy, ale wtedy lepiej się ewakuować. Sama też nie szarżuj. Nie strasz odejściem do konkurencji, zwłaszcza jeśli to blef. Może się okazać, że szef nie będzie chciał stawać na drodze do twojego szczęścia i wręczy ci wypowiedzenie. Ale jeśli dostałaś konkretną propozycję, a nie chcesz zmienić pracy, od tego właśnie możesz zacząć rozmowę. Moja przyjaciółka, całkiem zadowolona ze swojej posady, dostała nagle ofertę.

Poszła na rozmowę, ot tak, z ciekawości. Ku jej zdumieniu zaproponowano jej o wiele lepsze warunki. Gdy szefowa spytała ją o powody odejścia, przyjaciółka powiedziała prawdę. I... dostała podwyżkę, o której wcześniej się jej nie śniło. A co, jeśli szef pozostanie głuchy na twoje argumenty? Zapytaj o powód i o warunki, jakie musisz spełnić, żeby podwyżkę jednak dostać. Potem umów się na kolejną rozmowę, na przykład za kwartał. Do tego czasu udowodnisz, że zasługujesz na większe pieniądze!

Kilka sposobów na większą kasęKilka sposobów na większą kasę

  • Trzymaj rękę na pulsie! Pierwszą podwyżkę przyznaje się zwykle po okresie próbnym i trzeba to uzgodnić przed podjęciem pracy! Bo kolejny dobry moment nadejdzie dopiero po upływie roku od zatrudnienia.
  • Zorientuj się w zwyczajach panujących w firmie: czy prosząc o podwyżkę, składa się pisemne podanie do działu kadr, czy wystarczy poprosić o rozmowę przełożonego.
  • Nie wyskocz ze swoją prośbą jak Filip z konopi – dowiedz się, na jakich ogólnych zasadach podwyżki są przyznawane, i kiedy: na koniec roku, po ocenach okresowych?
  • Sprawdź kondycję swojej firmy – jeśli ledwie przędziecie, szef zapytany o podwyżkę spojrzy na ciebie jak na kosmitę. Ale jeśli osiągacie sukcesy, nie daj się tak łatwo zbyć, gdy zacznie bredzić o zapaści rynkowej.
  • Stawiaj realne żądania. Nie domagaj się 100-procentowej podwyżki, bo realny jest wzrost o 5-10 procent. Ale poproś o więcej (np. 20 procent), by mieć możliwość negocjacji.
  • Argumentuj sensownie. Żale, że twoja kuzynka w Warszawie zarabia na podobnym stanowisku więcej niż ty w małej firmie na lubelszczyźnie, nie na wiele się zdadzą – takie są prawa rynku.
  • Jeśli nie ma szans na większą kasę, wydrzyj firmie podwyżkę „w naturze”. Poproś o służbowy telefon czy karnet na siłownię.

  • W ostateczności negocjuj zmniejszenie liczby godzin pracy, dwa wolne dni w miesiącu itp. – czasem się udaje...
  • Nie daj się zbyć. Jeśli usłyszysz, że w tej firmie nie ma zwyczaju negocjowania wynagrodzenia, uciekaj, gdzie pieprz rośnie! Nic tu po tobie – w nowej pracy na pewno cię docenią!



Róża Turnau  

Źródło: Wróżka nr 9/2011
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020