Wina wina

Zanim stało się symbolem chrześcijaństwa, nie tylko uderzało do głowy. Przez wieki bywało przyczyną upadku władców, ale też lekarstwem na całe zło.

Wesele w Kanie Galilejskiej  oczami Niemca Juliusa Schnorra von CarolsfeldaCiężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła – powiedziała onegdaj artystka estradowa, znana jako Doda. A że mówiła o autorach Biblii, zaraz rozpętała się kosmiczna awantura, której skutkiem jest toczący się właśnie proces sądowy o obrazę uczuć religijnych. Doprawdy nie sposób przewidzieć, jak się on zakończy.

Choć trudno dowieść, czym podczas pisania raczyli się twórcy Pisma Świętego, to biblijni bohaterowie faktycznie za kołnierz nie wylewali. Jak zeznali przed sądem biegli historycy, obok chleba i fig podstawą życia starożytnego Izraela były bowiem winogrona i jego przetwory: od rodzynek przez sok po wino. To ostatnie zaś bywało przyczyną nieszczęść albo powodem do chwały. Przynajmniej na kartach Biblii.

Cud w Kanie Galilejskiej

Wino zaczyna i kończy pasmo cudów, jakich Jezus dokonał za życia. Scena wesela w Kanie Galilejskiej, podczas którego Chrystus w hurtowych ilościach zamienił wodę w wino, „widziana” oczami Niemca Juliusa Schnorra von Carolsfelda.

Winny potop


Tym, który pierwszy przeholował z winem, był Noe. Jak czytamy w Księdze Rodzaju, to właśnie on po potopie zasadził pierwszą winnicę i „upędził” pierwszy alkohol. Prawdopodobnie było to dziełem przypadku, bo Biblia nie wspomina, że wiedział, co robi. Po prostu zebrał owoce, ugniótł je na sok, a potem dzbany odstawił na półkę. Tam, pod wpływem ciepła, „krew winogron” zamieniła się (sfermentowała) w wino. Gdy Noe spróbował swojego napitku, tak się w nim zatracił, że zaległ w namiocie goły jak – za przeproszeniem – święty turecki. Tak więc choć w psalmach możemy przeczytać, że Bóg stworzył „wino, by rozweselało ludzkie serce”, to przykład Noego pokazuje, że z ową wesołością przesadzać nie należy.

reklama

Wyczyn Noego

Wynalazł wino i pierwszy go nadużył. A potem padł bez przytomności i ubrania. Na obrazie Michała Anioła Cham (tyłem) wyśmiał stan ojca, czym zasłużył na swoje imię.

Owo „rozweselanie się” nie było jednak wcale zadaniem łatwym. W polskim tłumaczeniu Starego Testamentu słowo „wino” zastąpiło kilkanaście hebrajskich i aramejskich słów określających szczegółowo soki i napoje alkoholowe o różnej mocy: od ledwie sfermentowanego moszczu po dojrzały trunek. Do tego dochodziła jeszcze sycera, czyli rodzaj piwa otrzymywanego z fermentacji fig.

Warto dodać, że pierwszą destylację alkoholu przeprowadził perski alchemik Jabir Ibn Hayyan (Geber) dopiero 750 lat po narodzinach Chrystusa, więc wszystkie napitki, jakie spotykamy na kartach Pisma Świętego, były raczej niskoprocentowe. Religijne nakazy zabraniały narodowi wybranemu raczyć się tymi wysokoprocentowymi – ten, kto je pił, stawał się nieczysty. Wina przeważnie rozcieńczano. Nierzadko nawet mocno, ponoć rabini potrafili odmówić pobłogosławienia ofiarnego trunku, jeśli nie był on rozwodniony w proporcji 1 : 10!

Innymi słowy, aby doprowadzić się do stanu, w jakim znaleźli go synowie, Noe musiał ożłopać się jak bąk. Zresztą nie tylko on, bo na kartach Biblii znajdziemy także innych chwatów, którym wino odebrało rozum.

Perwersyjni pijacy

To, co po alkoholu wyczyniał Noe, było niczym wobec skutków opilstwa Lota. Biblijnemu patriarsze udało się ujść z życiem z Sodomy, choć jego ciekawska żona została zamieniona w słup soli. Przez jakiś czas mieszkał w mieście Soar, ale w końcu wraz dwiema córkami schronił się w górskiej jaskini. W samotni młodym damom nudziło się na potęgę, a najbardziej dokuczał im brak facetów.

Lot wprawdzie nie był już wówczas młodzikiem, ale – jak zauważyła jedna z córek – „nie było w okolicy mężczyzny, który by przyszedł do nas na sposób wszystkim właściwy”. A że „na bezrybiu i rak ryba”, dziewczyny postanowiły wykorzystać własnego ojca. W tym celu po prostu go upiły.

Kazirodcze harce Lota odmalował Holender Hendrick GoltziusSeksafera z Patriarchą
Dla córek Lota wino stało się przepustką do łóżka rodziciela. Jego zaś uczyniło… ojcem własnych wnuków. Kazirodcze harce patriarchy odmalował Holender Hendrick Goltzius.

Pierwszej nocy, kiedy staruszek był już „gotów”, „położyła się przy nim” starsza córka. Następnego dnia sytuacja powtórzyła się – Lot znów został spity, a do łóżka wskoczyła mu młodsza z sióstr. Co tam się dokładnie działo, nie wiemy, bo Biblia w tej kwestii litościwie milczy. Fakt jest jednak taki, że mimo wieku i swojego stanu patriarcha na pewno nie spał niewinnie jak niemowlę.

Obie kobiety zaszły bowiem w ciążę i urodziły synów, z których jeden został praojcem plemienia Moabitów, a drugi – Ammonitów. I choć dziś za kazirodztwo trafia się do więzienia, to Lota nie dosięgła boska kara (po prawdzie też trudno go obwiniać o alkoholowe ekscesy – wszak został podstępnie spojony i wykorzystany).

Spadła za to na jego potomków i oba wspomniane narody skończyły marnie. W Biblii bowiem upijanie się (winem) ukazywano jako wyjątkową obrzydliwość, a tych, którzy mu się oddają – jak niegodziwców, grzeszników, a nawet… zboczeńców. Nie bez kozery przecież św. Paweł w swoim liście upominał Efezjan, że pijaństwo powoduje rozwiązłość.

Potwierdza to też przypadek królewicza Amnona. Najstarszy syn Dawida zapałał perwersyjną żądzą do najbliższej rodziny. Zakochał się on w swojej siostrze – co prawda przyrodniej, ale zawsze. Miała ona na imię Tamar, była piękna, młoda i niewinna. Zgodnie z surową tradycją dziewczyna przebywała w domu dla kobiet i rzadko wychodziła na zewnątrz, co jeszcze bardziej pobudzało Amnona. Sama myśl o siostrze tak silnie działała na jego zmysły, że kombinując, jakby tu ją uwieść, następca izraelickiego tronu aż zachorował ze zgryzoty.

Źródło: Wróżka nr 9/2011
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019