Hipnotyzer i wróżki

Widziałem wyczyny hipnotyzera bez zasad. Do dziś nie mogę tego zapomnieć – mówi aktor Piotr Pręgowski.


Kilka lat temu prowadziłem eventy dla firm. Na tych imprezach wielkim powodzeniem cieszyły się wróżki. To były skromne kobiety. Żadne tam obłowione na ludzkiej naiwności czarownice. Stawiały karty, patrzyły w dłoń lub czytały przyszłość z podpisu. Były oblegane.

Jedna z nich uparła się, że mi coś powie. Kiedy odparłem, że w takie rzeczy nie wierzę, stwierdziła, że możemy się umówić, iż ona mi powie, a ja nie uwierzę. Zgodziłem się.

Rozłożyła karty i od razu trafiła w dziesiątkę. Oznajmiła bowiem, że nie powinienem się martwić o córkę, bo ona znajdzie swoją drogę. Mój los, jeśli chodzi o karierę i finanse, zmieni się całkowicie: spłacę długi, odzyskam popularność, zarobię duże pieniądze. Powiedzie się także mojej żonie Ewie.

Na życzenie wróżki podpisałem się, a ona po krótkiej analizie zaleciła, żebym każdy podpis kończył ogonkiem do góry. W ten sposób powinienem pomóc losowi. Wydało mi się to śmieszne, ale co miałem do stracenia? Zacząłem ogonek ciągnąć do góry.

Po krótkim czasie wróżba sprawdziła się w stu procentach, a przecież nic na to nie wskazywało. Aktor w moim wieku nie robi już kariery ani nie zarabia kokosów. A jednak stało się dokładnie tak, jak przepowiedziała.

Nie mogę także zapomnieć o innej postaci z tych firmowych imprez – mężczyźnie, który przyjechał z Białorusi lub Ukrainy i miał niezwykłe zdolności hipnotyzerskie. Niestety, pod płaszczykiem niesamowitego show, robił rzeczy nieetyczne, niebezpieczne, a nawet okrutne.

Gdy wszyscy byli już najedzeni i rozluźnieni alkoholem, prosił na środek ochotników. Chętnych nie brakowało, zwłaszcza że wszystko wydawało się niewinną zabawą. Częściej zgłaszały się panie, ale i panowie nie pozostawali w tyle.

reklama


Mężczyzna, nazwijmy go Iwan, najpierw szybko omiatał ich wzrokiem i wybierał kilkoro. Następnie podchodził do każdego i strzelał palcami w kierunku jego oczu. Ochotnik momentalnie usypiał i leciał do tyłu. Wtedy łapali go asystenci Iwana i ciągnęli po podłodze na bok.

Wszystkich „uśpionych" układano obok siebie. Iwan miał mikroport, więc wszyscy słyszeli, jak obchodząc swoje „ofiary", mamrotał coś pod nosem w rusopolszczyźnie. Do pewnego momentu żarty z zahipnotyzowanych były całkiem niewinne. Iwan wmawiał im, że są skrzatami i kazał odgrywać różne śmieszne scenki. Albo wydawał im polecenie, żeby stawali przy wyimaginowanych instrumentach muzycznych, a oni brzdąkali, choć nie mieli pojęcia o muzyce.

Kiedy jednak hipnotyzer kładł człowieka na tłuczonym szkle albo przypiekał ogniem, robiło się coraz bardziej nieprzyjemnie. Potrafił też położyć kobietę, wcale nie chucherko, na dwóch krzesłach, tak że opierała się karkiem o jedno, a kostkami o drugie. Była sztywna jak deska, a on albo po niej chodził, albo na niej skakał.

Z punktu widzenia fizyki wydawało się to niemożliwe. Nawet gimnastycy, ludzie supersprawni, nigdy nie zdołaliby zrobić czegoś takiego. Ale to się działo naprawdę. Widziałem takie sceny nie raz, lecz wiele razy. Patrzyłem przerażony, tylko czekając, że ktoś zaraz złamie kręgosłup lub umrze na serce na oczach tłumu.

Piotr Pręgowski, aktorIwan nie pytał przecież wcześniej uczestników, kto ma nadciśnienie, cukrzycę albo śruby w nogach po wypadku na nartach. Przyznaję, że nigdy nic się nikomu nie stało, a cały show wszyscy nagradzali brawami. Co się jednak działo później i czy ktoś nie odczuwał fizycznych skutków tej zabawy – nie wiadomo.

Ludzie po wybudzeniu nie pamiętali kompletnie niczego, ale mieli ogromnego kaca moralnego, gdy im opowiadano, co Iwan z nimi wyprawiał. Ja również, mimo że nigdy nie poddałem się jego hipnozie, miałem uczucie uczestniczenia w czymś złym. I nie z tego świata.

Piotr Pręgowski – aktor, grał m.in. w serialach „Ranczo", „Pitbull", „Kryminalni", „Halo Hans!", „Ludzie Chudego".

spisała Sonia Ross
fot. akpa

Źródło: Wróżka nr 1/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020