Kręte ścieżki szczęścia

Tak ciężkiej grypy nie miałam od lat. – Ma pani dwa tygodnie z głowy – oceniła lekarka. Odwołałam więc najbliższe spotkania. Gorączka nie odpuszczała.


Z drzemki wyrwał mnie telefon. To moja asystentka donosiła, że za dwa dni przylatują do mnie dwie panie z Londynu i nie mogą zmienić terminu, bo od miesiąca mają wykupione bilety. 
– Powiedz im, że mam ciężką grypę, mogę je zarazić. 
– Mówiłam, ale stwierdziły, że pracują w służbie zdrowia i się nie boją – asystentka nie dawała mi nadziei.

Nafaszerowana lekami pojechałam więc dwa dni później do biura. Jedna z kobiet wydała mi się znajoma. 
– Jestem Iza, spotkałyśmy się 10 lat temu – powiedziała na wstępie. – Teraz przywiozłam koleżankę, która jest w trudnej sytuacji. Wejdzie po mnie. Wtedy przyszłam do pani, bo posypało mi się małżeństwo, prawie dziesięcioletnie. I kiedy mieliśmy już dobrą pracę, mieszkanie, pieniądze, to mąż mnie zostawił dla innej kobiety. Przeżyłam to strasznie. Kochałam go bardzo. Byłam gotowa wybaczyć...

Pani wtedy mi przerwała, mówiąc: „Wyjedziesz z kraju daleko stąd i tam zamieszkasz. Spotkasz mężczyznę, z którym założysz rodzinę i urodzisz mu dziecko" – ciągnęła.  Nawet podała pani jego inicjały – P. albo S. Nie uwierzyłam w ani jedno pani słowo. Szykował mi się rozwód i byłam załamana. Miałam 33 lata i myślałam, że już nic dobrego mnie nie czeka. Uprzedziła pani, że spotka mnie wiele przykrości ze strony męża. Ale też, że dam sobie radę. I rzeczywiście mąż ze swoją kochanką próbowali mnie zniszczyć.

reklama


– Na szczęście moja bliska przyjaciółka Agata, która mieszkała w Londynie, zaproponowała, bym na kilka miesięcy przyjechała do niej popracować i odpocząć psychicznie – mówiła dalej Iza. – Spakowałam więc walizki i wyjechałam. Od tamtej pory mieszkam w Londynie. To już ponad 10 lat. Tak jak pani powiedziała, wkrótce poznałam Piotra, ma nazwisko na S. Był w trakcie rozwodu, lecz to nie ja byłam przyczyną. Pobraliśmy się. Jest wspaniałym mężem. Mamy trzyletniego syna. Do tej pory nie mogę uwierzyć, że jestem matką. Nie planowaliśmy dzieci. Piotr już ma syna z pierwszego małżeństwa. Od dawna miałam problemy z hormonami.

– Byłam w szoku, kiedy lekarz powiedział, że jestem w ciąży. Kiedy moje życie zaczęło się układać, przypomniałam sobie pani przepowiednię. Pomyślałam, że koniecznie muszę się z panią zobaczyć i o wszystkim opowiedzieć. Przyjechałam z Agatą i dziś to ona potrzebuje pomocy – mówiła, zapraszając przyjaciółkę do mojego gabinetu.

– Od wielu lat mieszkam w Londynie z synem, zastanawiam się, czy wrócić do kraju – zaczęła Agata i położyła przede mną zdjęcie mężczyzny. – On proponuje mi stały związek...
– Nie może pani wrócić do Polski – przerwałam jej, patrząc na zdjęcie. – Ten człowiek myśli o związku finansowym, a pani szuka miłości. On chce wykorzystać pani umiejętności zawodowe i rozkręcić własny biznes.
– To prawda – wtrąciła. – Olaf zaproponował, że założymy razem firmę. Liczy, że będę z nim pracowała.

Im dłużej patrzyłam na zdjęcie mężczyzny, tym bardziej robiło mi się zimno, bo widziałam egoistę bez skrupułów.
– Kim jest Ola? – zapytałam.
– To moja koleżanka z pracy, podejrzewałam, że Olaf ma z nią romans. Przez jakiś czas pracował z nami w Londynie.
– I naprawdę miał z nią romans – potwierdziłam.

– Kilka razy złapałam go na tym, że mnie oszukuje – dodała. – Ale wmawiałam sobie, że jestem przewrażliwiona. Chciałam wierzyć, że mnie kocha. Wiele lat temu przyjechałam do Londynu za ojcem mojego syna. Zostawiłam w Polsce dobrą pracę, zaczynałam od zera. Były mąż zostawił nas, nie interesuje się synem. Od wielu lat wszystko ciągnę sama...

– Proszę nie popełniać tego samego błędu. Znowu chce pani wszystko zostawić i zaczynać od zera. Na szczęście musi pani jeszcze poczekać. Jest pani cenionym lekarzem...
– To prawda – uśmiechnęła się Agata. – Pacjenci do mnie wracają. Syn dopiero zaczął studia...
– Do końca roku Olaf pokaże swoje prawdziwe oblicze – stwierdziłam. – Proszę żyć tak, jakby pani czekała na coś wspaniałego. Prawdziwa miłość przyjdzie, kiedy skończy pani czterdzieści sześć lat. 
– To już niedługo – ucieszyła się Agata. Mam nadzieję, że kiedyś też wrócę do pani i powiem, że jestem szczęśliwa.

Jechałam do domu taksówką i marzyłam o malinowej herbacie. Skąd miałam siłę, żeby taka chora spotkać się z tymi kobietami? Może ponownie chciałam się przekonać, że szczęście przychodzi czasem krętymi drogami...

Aida Kosojan-Przybysz 
fot. shutterstock 

Źródło: Wróżka nr 6/2016
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020