Drakula z Gliwic

Zmarły miał odciętą głowę, jego czaszka leżała pomiędzy kośćmi nóg. W taki sposób grzebano wampiry!

Gdy w lipcu 2013 r. na trasie budowy drogi średnicowej w Gliwicach odkopano pierwszy grób ze szkieletem, archeolodzy nie odczuli większych emocji. Tego typu odkrycia są niemal na porządku dziennym, odkąd w Polsce ruszył program budowy autostrad. Jednak w miarę odsłaniania grobu, archeologom rosła adrenalina: coś tu było inaczej.

Zmarły miał odciętą głowę, jego czaszka leżała pomiędzy kośćmi nóg. W taki sposób grzebano niegdyś ludzi uznanych za wampiry.

Wampir z Gliwic? Zanosiło się na sensację. Z dnia na dzień odkrywano kolejne szkielety z odciętymi głowami. Wówczas stało się jasne, że to nie izolowane groby, lecz całe cmentarzysko. Ostatecznie w 44 grobach stwierdzono 17 takich pochówków. Archeolodzy byli początkowo ostrożni w klasyfikowaniu ich jako „groby wampirów".

Z odciętymi głowami chowano bowiem w przeszłości również skazańców.

Niektóre szkielety miały czaszki na ramieniu, niektóre trzymały je w rękach, ale najwięcej miało je umieszczone między nogami.

Ta nietypowa forma pochówku określana jest w archeologii mianem „antywampirycznej". Dodatkową przesłanką do takiej klasyfikacji był szkielet kobiety ze śladami celowego nadpalania na kościach. Było ono typowym zabiegiem antywampirycznym, stosowanym w dawnych wiekach, dlatego odkrycie to podważyło hipotezę o skazańcach.

Badania znaleziska wciąż trwają, lecz archeolodzy nie mają już wątpliwości – to cmentarz osób uznanych przed setkami lat za wampiry. Pochówki pochodzą prawdopodobnie z połowy XVI wieku. Jednak w tym miejscu grzebano zmarłych w różnych okresach. W niektórych grobach szczątki znaleziono nawet na trzech poziomach.

Na ziemiach słowiańskich wiara w wampiry była bardzo popularna.

Stosowano wobec nich różne metody, które miały pomóc w ostatecznemu ich unicestwieniu. Poza słynnym kołkiem, którym przebijano podejrzanego, popularne było też właśnie pozbawianie go głowy i umieszczanie jej w okolicach nóg, by w razie przebudzenia nie mógł jej odnaleźć.

reklama


Arsenał środków uniemożliwiających wampirom wstawanie z grobu był jednak znacznie szerszy. Stosowano na przykład ich grzebanie na rozstajach dróg, najlepiej za jakąś wodą, która miała stanowić dla nich barierę nie do przebycia.

Ale najważniejsze było fizyczne utrudnienie wampirowi wyjścia z grobu. W tym celu przywalano go ciężkimi głazami, czasem kamienie były układane jeszcze bezpośrednio na zwłokach w trumnie.

Praktykowano też wiązanie zwłok, przybijanie ich gwoździem lub wkładanie do ust kawałka żelaza.

Charakterystycznym zabiegiem było też nadpalanie kości, najczęściej nóg, by uniemożliwić wampirowi chodzenie po śmierci. Albo chowanie zmarłego bez butów. Za najskuteczniejszy sposób uznawano jednak przebicie osikowym kołkiem. Ten typ pochówku jest jednak rzadko znajdowany, jako że drewno z biegiem czasu się rozkłada. W Polsce znany jest tylko jeden taki przypadek.

Jeżeli archeolodzy ostatecznie potwierdzą, że gliwickie groby to pochówki antywampiryczne, będzie to największe takie znalezisko w Europie. Dzięki „wampirom" Gliwice stały się sławne w całym świecie, pisano o nich nawet w prasie afrykańskiej.

Ewa Dereń
fot: fotochannels, shutterstock

Źródło: Wróżka nr 2/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019