Echo morderstwa

Jedna została autorką kryminałów i powtarza: „Przeszłość to przeszłość, nie ma sensu do niej wracać”. Drugą zadręczają wyrzuty sumienia. Dorosłe życie obu zaczęło się… od morderstwa.

Rok 1959, Nowa Zelandia. Juliet Hulme wychodzi z więzienia, gdzie jako 15-latka trafiła za morderstwo. Razem z przyjaciółką, Pauline Parker, zabiły jej matkę, Honorah Rieper-Parker. Ma 20 lat. Wydaje się, że jej życie jest skończone. Rok 2017, Wielka Brytania. Anne Perry podpisuje na targach książki swoją najnowszą powieść. Po autograf trzeba stać w kolejce. Perry to niezwykle popularna autorka kryminałów, znana także w Polsce. A postać stworzonego przez nią detektywa, Williama Monka, jest uwielbiana przez Anglików niemal jak Sherlock Holmes. „An Echo of Murder” (Echo morderstwa) jest już 23. tomem jego historii. Anne Perry to dziś prawdziwa celebrytka literatury kryminalnej, czytana, sławna i bogata. Juliet Hulme i Anne Perry to jedna i ta sama osoba.

nikt nas nie rozdzieli

 

Zbrodnia, od której zaczęło się jej dorosłe życie, wzięła się z… przyjaźni. Czy raczej chorej miłości. 13-letnia Juliet Hulme nie mogła żyć bez swej przyjaciółki, o kilka miesięcy starszej Pauline. I odwrotnie. Obie dostawały histerii na myśl, że ktoś mógłby je rozdzielić. A na to się właśnie zanosiło. Juliet, Angielka urodzona w Londynie, była córką lekarza. W dzieciństwie zapadła na gruźlicę i rodzina wysłała ją do Południowej Afryki, by w ciepłym klimacie wyleczyła płuca. Gdy miała 13 lat, jej ojciec dostał posadę rektora w Canterbury University College w Nowej Zelandii i dziewczynka dołączyła do rodziców. Wreszcie razem, zamieszkali w mieście Christchurch. Juliet poszła do tutejszej szkoły dla dziewcząt. Tam poznała Pauline, która w dzieciństwie również ciężko chorowała, przez co była zwolniona z zajęć fizycznych w szkole. Za to pięknie rzeźbiła w glinie, malowała i przejawiała zdolności pisarskie. Przypadły sobie z Juliet do serca. Zaczęły wymyślać własne historie i marzyły, że razem wyjadą do Ameryki i zostaną pisarkami.

Z początku obie rodziny patrzyły na tę przyjaźń przychylnie. Niebawem jednak matki dziewczynek zaczęły się martwić. Najpierw Honorah Rieper, matka Pauline, zauważyła, że córka zaczęła coraz częściej nocować u przyjaciółki i coraz bardziej się od niej uzależniała. Zabrała ją nawet do psychiatry. To on pierwszy powiedział, że podejrzewa dziewczęta o relację homoseksualną. Pani Rieper kategorycznie zażądała, by Pauline zerwała znajomość. Dziewczyna wpadła w histerię. W tym czasie rodzice Juliet zdecydowali się na rozwód. Jej matka znalazła sobie kochanka, ojciec postanowił wrócić do Anglii. Z Juliet. Pauline postanowiła, że też z nimi pojedzie. Jej matka nie wyraziła na to zgody. I to był początek dramatu.

wypadek pani Rieper

 

Dziewczęta uznały, że muszą usunąć panią Rieper z drogi. Dosłownie. 22 czerwca 1954 r. namówiły ją, by poszła z nimi do parku. Tam na jednej z bocznych ścieżek zabiły ją kilkudziesięcioma ciosami kamieniem w głowę. Żaden psychiatra nie był później w stanie dowiedzieć się od nich, jak to morderstwo miałoby im pomóc we wspólnym wyjeździe do Anglii. Ojciec Juliet zresztą nie zamierzał zabierać ze sobą Pauline. Po zatłuczeniu swojej ofiary zbryzgane krwią dziewczyny wybiegły z krzykiem na główną aleję, wzywając pomocy. Twierdziły, że odnalazły ciało pani Rieper, która „miała wypadek”. Ale ich wina nie pozostawiała wątpliwości. Policja znalazła pamiętnik Pauline, w którym ta szczegółowo opisała plan zabójstwa matki. Dziewczyny zostały aresztowane i niebawem odbył się ich proces. Uznano je za winne morderstwa.

Według ówczesnego prawa Nowej Zelandii tę zbrodnię karano śmiercią. Jednak wyroku nie można było wykonać na niepełnoletnich. Dziewczyny trafiły więc do dwóch różnych zamkniętych zakładów dla nieletnich, obie na pięć lat. O ich postępku było głośno na całym świecie. Pisano o „morderstwie stulecia”. W samej Nowej Zelandii sprawa miała, poza kryminalnym, jeszcze posmak obyczajowy. Media spekulowały, czy dziewczyny są lesbijkami, co w tamtym czasie uchodziło za chorobę psychiczną. Taką linię obrony obrali adwokaci dziewczyn: chcieli, by uznano je za chore umysłowo, a przez to niepoczytalne. Jednak powszechne oburzenie tym, co zrobiły, było zbyt duże. Zostały skazane, choć w społecznym odczuciu kara była zbyt niska.

Gdy po pięciu latach wyszły na wolność, nigdy się już nie spotkały. Był to zresztą warunek zapisany w wyroku. Musiały przestrzegać dożywotniego zakazu kontaktowania się. Pauline została w Nowej Zelandii. Zrobiła licencjat w Auckland i przez rok pracowała jako bibliotekarka. Juliet wróciła do Anglii. Niebawem zresztą okazało się, że Pauline również nie będzie mogła pozostać w Nowej Zelandii. Zbyt wielu ludzi wciąż pamiętało jej zbrodnię. Ruszyła w ślad za Juliet, do Anglii. Nie szukała jednak z nią kontaktu. Osiadła na prowincji, zmieniła imię i nazwisko na Hilary Nathan i stała się żarliwą katoliczką. Nie dane jej jednak było zapomnieć o Juliet. Wkrótce w Anglii zaczęła wschodzić nowa gwiazda literatury kryminalnej – Anne Perry. Na Wyspach nikt nie miał pojęcia o jej przeszłości. Gdy jednak zdjęcia pisarki zaczęły się pojawiać w gazetach obok okładek jej książek, był ktoś, kto ją rozpoznał od razu – skromna wiejska nauczycielka, Hilary Nathan. Nikomu o tym jednak nie powiedziała.

tylko papierowe zbrodnie

 

Juliet przyjęła nazwisko Anne Perry rok po opuszczeniu więzienia. Zrobiła to, czego zawsze chciała jej przyjaciółka Pauline: została pisarką. I to powieści kryminalnych, w których mordowała na potęgę. Wymyślony przez nią inspektor William Monk w każdej kolejnej książce zmaga się z nową pomysłową zbrodnią. Jakby tego było mało, Anne Perry stworzyła postać jeszcze jednego detektywa, Thomasa Pitta. W sumie napisała 56 kryminałów. A do tego jeszcze kilkutomowe serie powieści historycznych z epoki Tudorów i z czasów I wojny światowej, kilkanaście bożonarodzeniowych, kilka powieści fantasy i parę książek na inne tematy. W sumie dobrze ponad 80. Kilka ostatnich wyszło w 2018 r., kiedy Anne Perry obchodziła 80. urodziny, a dwie już ukończone czekają na druk. Występuje również w mediach, nie opuszcza żadnych targów książki. Jej kalendarz jest wypełniony już do 2020 roku.

Jak to możliwe, że osoba z kryminalną przeszłością zrobiła taką karierę? Cóż, przez wiele lat nikt o tym nie wiedział, przynajmniej w Anglii. Nosiła inne nazwisko, lata mijały i coraz mniej przypominała nastolatkę z dawnych zdjęć. Niebezpieczeństwo, że ktoś ją rozpozna, było niewielkie, zwłaszcza że w swojej biografii pominęła fakt, że mieszkała w Nowej Zelandii. I być może jej przeszłość nigdy nie wyszłaby na jaw, gdyby nie film… Siedem lat po zabójstwie Honorah Rieper w Nowej Zelandii urodził się Peter Jackson (późniejszy reżyser m.in. „Władcy pierścieni”). Historia morderczych nastolatek wciąż była wtedy świeża i Jackson często o niej słyszał, gdy dorastał. Kiedy zaczął robić filmy, przypomniał ją sobie i uznał, że to świetny materiał na scenariusz. A w 1994 r. nakręcił „Niebiańskie istoty” z Kate Winslet w roli Juliet Hulme i Melanie Lynskey jako Pauline. Film zdobył nominację do Oscara i stał się głośny. A wraz z nim historia morderstwa sprzed lat.

tak, zabiłam, ale ona to obmyśliła

 

Jackson twierdzi, że kiedy go robił, nie wiedział, że Juliet Hulme to Anne Perry. Sensacja wybuchła po wejściu filmu na ekrany: jedna z najsłynniejszych autorek powieści kryminalnych jest morderczynią! Do Anne Perry, wtedy już u szczytu literackiej sławy, zaczęła ustawiać się kolejka reporterów. Nie miała wyjścia, musiała zabrać głos. I tak w 1994 r., w 40 lat po popełnionym przez siebie morderstwie, Anne Perry przyznała publicznie: tak, zabiłam. Ale nie okazała skruchy. Od początku twierdziła, że cały plan zabójstwa obmyśliła Pauline, a ona tylko pomagała przyjaciółce, która zagroziła, że jeśli zostanie przez matkę zatrzymana w domu, popełni samobójstwo. „Kochałam ją i nie chciałam, by się zabiła. Wolałam pomóc jej w jednej zbrodni, by uniknąć drugiej” – tłumaczyła.

Cała ta sprawa, choć wywołała skandal, nie zaszkodziła Anne Perry pisarce. Wydawcy nadal bili się o jej książki, a wielkie nakłady rozchodziły się jak ciepłe bułeczki. I tak jest do dziś. W 2001 r., siedem lat po ujawnieniu jej prawdziwej tożsamości, antologia jej opowiadań pt. „Morderstwo i obsesja” zdobyła doroczną Nagrodę im. Alana Edgara Poe dla najlepszej książki kryminalnej. W 2005 r. Anne Perry była gościem popularnego amerykańskiego programu „The Trisha Goddard Show” – wystąpiła jako ekspert w odcinku poświęconym zbrodniom i morderstwom. W 2009 r. nakręcono o niej film dokumentalny – jako o wybitnej pisarce. Jej książki tłumaczone są na 14 języków i regularnie pojawiają się na listach bestsellerów „New York Timesa”. Brytyjski „The Times” umieścił ją w setce najważniejszych autorów kryminałów wszech czasów. A detektywi William Monk i Thomas Pitt przynoszą jej tysiące funtów nie tylko dzięki sprzedającym się książkom, lecz również ich przeróbkom na seriale telewizyjne. W 2015 r. dostała nagrodę za najlepszą powieść z gatunku fikcji historycznej. Sprzedała 26 mln egzemplarzy swoich książek. Na stronie internetowej Anne Perry zamieściła swoją biografię. Dużo w niej pisze o chorobie we wczesnym dzieciństwie. O pięciu latach spędzonych w więzieniu za morderstwo nie wspomina. Daje za to krzepiącą konkluzję, że mimo braku formalnej edukacji osiągnęła w życiu sukces i dzięki temu może być dobrym przykładem dla innych, którym też nie udało się skończyć szkoły.

życie zadręczone winą

A kiedy dziennikarze pytają ją o przeszłość, odpowiada: „Przeszłość to przeszłość, nie ma sensu do niej wracać”. „Nigdy nie myślę o tamtej sprawie. Tylko wtedy, gdy pytają mnie o nią dziennikarze”. „Życie z poczuciem winy jest życiem ułomnego, okaleczonego człowieka. Nikomu nic to nie daje i jest zwyczajnie niemądre. Trzeba to przeskoczyć i iść dalej”. To tylko kilka cytatów z jej wywiadów z ostatnich lat.

W 2006 r., zapytana wprost o naturę relacji z Pauline Parker, Anne Perry przyznała, że łączyła je niezdrowa wzajemna obsesja. Stanowczo jednak zaprzeczyła, że są lesbijkami. Nigdy jednak nie wyszła za mąż. Jak mówiła w wywiadach, niełatwo ją zadowolić. „Nie ma wielu mężczyzn odpowiednich na partnerów dla kobiet, które wiedzą, czego chcą. Niejeden już wystraszył się niezależnej i śmiałej kobiety, takiej jak ja” – tak zbywa pytania o swoje życie prywatne. Od 1968 r. jest mormonką, gorliwą członkinią Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Uważa też, że spłaciła swój dług wobec społeczeństwa. W 2012 r. w programie telewizji CBS „60 Minutes” powiedziała: „Trzeba zapłacić, gdy wiesz, że jesteś w błędzie. Wtedy możesz zostawić wszystko za sobą. To nie jest czymś złym, a raczej czymś dobrym i uzdrawiającym”.

Po ujawnieniu prawdziwej tożsamości Anne Perry nowozelandzcy dziennikarze rzucili się na poszukiwania Pauline. Co się z nią stało, gdzie teraz mieszka? Reporterowi, który jako pierwszy wytropił ją na angielskiej prowincji i przeleciał ocean, by z nią porozmawiać, odmówiła wywiadu. Nie chciała widzieć ani jego, ani żadnego innego dziennikarza i nigdy nie wypowiedziała się publicznie. Tylko jej siostra, Wendy, która po raz pierwszy udzieliła wywiadu nowozelandzkiej gazecie w 1997 r., twierdziła, że Pauline gorąco żałuje swojego czynu i nawet po tylu latach prześladują ją wyrzuty sumienia. Jej żarliwe nawrócenie się na katolicyzm spowodowane było potrzebą szukania pokuty i przebaczenia. Dlatego zaszyła się na wsi i skupia na uczeniu dzieci jazdy konnej. Własnych dzieci nie ma, też nie wyszła za mąż. Filmu Petera Jacksona nie widziała i nie zamierza oglądać. Oto, jak różnie potoczyły się losy dwóch przyjaciółek, które kiedyś nie mogły bez siebie żyć. Dziś dzieli je właściwie wszystko. Jedno tylko mają wspólne: Anne Perry też ceni sobie prywatność. Mieszka w Portmahomack, małej szkockiej wiosce na dalekiej północy. Za daleko, by dziennikarzom chciało się ją wciąż nachodzić. Od Pauline, która zaszyła się na południu, w hrabstwie Kent, dzieli ją cała Anglia.

 

Korzystałam m.in. z książki Petera Grahama „Anne Perry and the Murder of the Century”

tekst: Katarzyna Grocholska

fot.: SHUTTERSTOCK

 

reklama
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020